Każdy chce się go pozbyć. I jest w stanie zrobić wszystko – smarować, wysuszać, wyduszać, byle by zniknął. Okazuje się, że zasada jest jedna – jesteśmy tym, co jemy i również w przypadku trądziku, to dieta ma kluczowe znaczenie. Jak to możliwe? Na pytania Magdaleny Łyczko odpowiada dr Gitahi Theuri.
Magdalena Łyczko: Trądzik zmora nastolatków…
Gitahi Theuri: Trądzik jest jedną z najbardziej powszechnych chorób skóry, szczególnie u młodzieży, ale również u dorosłych. Często wiąże się z wielokrotnymi wizytami u dermatologa i długim leczeniem za pomocą kremów i antybiotyków. Poza tym brzydko wygląda i obniża samoocenę, budzi w ludziach prawdziwą emocjonalną rozpacz, ponieważ chorzy często są dyskryminowani przez otoczenie.
MŁ: To duży problem i wielki rynek, o który walczą firmy farmaceutyczne…
GT: W Stanach Zjednoczonych roczny koszt leczenia trądziku przekracza obecnie 3 biliony dolarów. Co ciekawe, trądzik dotyka przede wszystkim populacje zachodnie, jest praktycznie nieznany wśród mieszkańców Indonezji czy Paragwaju.
MŁ: Jakiś przykład?
GT: Tam gdzie nie ma dostępu do nowoczesnych kosmetyków i farmakoterapii problem trądziku
praktycznie nie istnieje. Kilkanaście lat temu przebadano 1200 mieszkańców wyspy Kitava (z czego 300 stanowiły osoby w wieku 18-25 lat) i nie odnotowano zmian trądzikowych nawet u jednej osoby.
MŁ: Porozmawiajmy o kwestiach medycznych. Czym jest trądzik pospolity?
GT: Jest stanem zapalnym gruczołów łojowych w skórze. Cechuje się występowaniem zaskórników otwartych i zamkniętych grudek, krost, torbieli ropnych umiejscowionych na twarzy, szyi, plecach, klatce piersiowej i ramionach, które mogą utrzymywać się przez wiele miesięcy i pozostawić blizny.
MŁ: Jak powstaje?
GT: Po kilku tygodniach nadprodukcji łoju i mieszaniny martwych komórek tworzy się lepka substancja, która zatyka pory. Sebum jest oleistą, woskową substancją, która chroni nasz płaszcz lipidowy i jest przydatna do nawilżania i utrzymania wodoszczelności skóry. Jednak ciągłe wytwarzanie jej, powoduje gromadzenie się masy pod zablokowanymi porami, powodując narastające ciśnienie – to idealne miejsce dla rozwoju bakterii skórnych acnes proprionibacterium (p.acnes). Organizm ludzki szybko rozpoznaje je, jako zagrożenie i uruchamia system immunologiczny, który walczy z zapaleniem, czego efektem są ogniste, czerwone i bolesne pryszcze, które nazywamy trądzikiem.
MŁ: Czy w przypadku trądziku dieta ma znaczenie?
GT: Hipokrates, zakładał, że wszystkie choroby zaczynają się w jelitach. Pytanie czy mylił się jeśli chodzi o trądzik? Jeśli wierzyć wytycznym zatwierdzonym przez American Academy of Dermatology, która odradza ograniczenia dietetyczne, jako formę terapii trądziku, to tak. W 1969 roku Fulton wraz ze współpracownikami przeprowadził badanie, w którym przez miesiąc uczestnikom podzielonym na dwie grupy, podawano batony ze słodko-gorzką czekoladą z masą kakaową oraz placebo – batony z częściowo uwodornionym olejem roślinnym. Pod koniec badań policzono zjawiska chorobowe na twarzach uczestników z obu grup i nie znaleziono żadnej różnicy. Niestety wadą badania było podanie jednej z grup batonów w wysoką zawartością tłuszczów trans. Jak się później okazało, to zdyskwalifikowało wynik badania. Jednak stale rosnące dane epidemiologiczne sugerują zależność pomiędzy dietą a trądzikiem, to sugeruje, że Hipokrates jednak miał rację – nawet w kwestii trądziku.
MŁ: Czy istnieje współzależność – oś jelita, mózg i skóra?
GT: Spożywanie żywności bogatej w gluten, takich jak jęczmień, żyto, pszenica czy soja zwiększają wewnątrzjelitowy poziom Zonuliny, co wiąże się ze zwiększeniem przepuszczalności śluzówki jelita i bariery krew – mózg. Zonulina jest białkiem odpowiedzialnym za niezamykanie się „szczelin” w jelitach, przez które powinny przeniknąć strawione składniki odżywcze. W zdrowych jelitach szczeliny te otwierają się co jakiś czas na kilka minut. Chore jelita, z nadmiarem zonuliny są nieszczelne, co prowadzi do choroby zwanej zespołem przeciekającego jelita. To z kolei daje dostęp do krwi częściowo strawionym białkom, powodując stan zapalny – to nic innego, jak reakcja alergiczna.
MŁ: A potem…
GT: Współczynnik przepuszczalności jelit ułatwia większy wzrost Insuliny 1 (IGF-1), i absorpcję przez tkanki okrężnicy, w ten sposób nie tylko zwiększa się ryzyko wystąpienia trądziku, lecz również jego natężenie. W 1916 roku badanie Stricklera dowiodło, że u osób z trądzikiem pospolitym, występuje reaktywność wobec bakterii kału. Mowa o 66% z 57 pacjentów z trądzikiem. Problem przepuszczalności jelit dotyczy przede wszystkim osób dotkniętych trądzikiem.
MŁ: A cukry? Czy ich spożycie też ma odzwierciedlenie na naszej cerze?
GT: Wysokie spożycie fruktozy (cukier owocowy) indukuje wydzielanie zarówno insuliny, jak i insulinowego czynnika wzrostu 1 (IGF-1), IGF-1 – czyli zwiększa również produkcję sebum i nasila rogowacenie… Wysoki poziom insuliny i IGF-1, prowadzi również do wzrostu poziomu testosteronu, co z kolei zwiększa produkcję łoju, a tym samym przyciąga coraz więcej bakterii. Diety bogate w cukier, na ogół zapewniają idealne warunki do kolonizacji szkodliwych bakterii w jelitach.
MŁ: Mleko też jest na czarnej liście?
GT: Spożycie produktów mlecznych powoduje zwiększenie poziomu insuliny i insulino-podobnego czynnika wzrostu (IGF-1), co jeszcze bardziej aktywuje specyficzne enzymy (kinazę fosfoinozytydu-3), a te hamują aktywność transkrypcyjną czynnika FoxO. Niestety, wysokie spożycie mleka i przetworów mlecznych, w tym białek serwatkowych, może być niewskazane w wypadku osób mających tendencję do zaskórników lub osób już borykających się z problemem trądziku. Z drugiej strony, zużycie fermentowanych produktów mlecznych z pro-biotycznych szczepów Lactobacillus acidophilus i Bifidobacterium bifidum, wykazały znaczną poprawę w leczeniu trądziku. Probiotyki zmniejszają stres oksydacyjny i regulują cytokiny, znacznie zmniejszają stany zapalne… Pierwszym zadaniem dla osoby z trądzikiem jest eliminacja z diety słodyczy, słodkich napojów typu coca – cola, produktów z białej mąki, etc.
MŁ: A jednak…
GT: Kluczową rolę w patogenezie trądziku odgrywa to, co jemy i tryb życia jaki prowadzimy. Statystyki są bezlitosne. Zaledwie 20% osób dotkniętych trądzikiem korzysta z porad specjalisty dermatologa. Fachowa wiedza często skraca cierpienia pacjenta. Warto o tym pomyśleć, zanim zaczniemy leczyć się sami.
Dr Gitahi Theuri – specjalista w dziedzinie fizjologii i interwencyjnej profilaktyki chorób wynikających ze stylu życia przy użyciu niefarmakologicznych środków, służących do przywrócenia stanu zdrowia. Posiada 16 lat doświadczenia klinicznego, z czego 10 lat poświęcił kardiologii w Kenii. Ponadto zdobywał doświadczenie na wydziale kardiologicznym w Szpitalu Memorial w Maryland w Stanach Zjednoczonych. Studiował Żywienie Kliniczne w programie ASPEN na Uniwersytecie Maastricht w Holandii, Profilaktykę Cukrzycy oraz Chorób Układu Krążenia na Uniwersytecie w Kopenhadze w Danii. Jego praca doktorska skupiała się na biomarkerach chorób układu krążenia w kontekście życia na wsi i w mieście. Jest wykładowcą na wydziale Nauki Stosowanej na Uniwersytecie Kenyatta w Kenii, gdzie koordynuje prace w Laboratorium nad Wydolnością Człowieka, jednocześnie prowadząc ćwiczenia w laboratorium z zakresu metod żywienia, fizjologii stosowanej oraz z zakresu zarządzania chorobami przewlekłymi dzięki zastosowaniu ćwiczeń fizycznych. Jest promotorem żywności organicznej i produktów o wysokiej wartości odżywczej.














































czyli jednak a co jeśli dziecko nie je cukru i nie pije mleka ,ma niedoczynność tarczycy haszimoto i trądzik a do tego nadmierne owłosienie? nie wiem jak ją leczyć bierze hormony ale poprawy nie ma ,wiecznie zmęczona ,ociężała a ja nie mam pomysłu
Może warto skontaktować się w tej sprawie z dr Myłek: http://www.danutamylek.pl
Thanks, great article.