
Neonikotynoidy, to środki podobne do nikotyny – szeroko stosowane w rolnictwie na całym świecie w celu ochrony przed szkodnikami. Mimo ograniczeń, które obowiązują w Unii Europejskiej, jak do tej pory – nie udało się ich wyeliminować całkowicie. Jak wszystkie pestycydy, mają jedno zadanie – zabijać owady (w tym szkodniki). Niestety, są to substancje toksyczne dla środowiska, które prowadzą do masowego wymierania owadów, a przede wszystkim pszczół miodnych i innych zapylaczy, które są dla nas ogromnie istotne, bo bez nich nie mielibyśmy co jeść. Dlaczego pestycydy podbiły świat, skoro są dla nas tak niebezpieczne?
Trucizna, którą kupujemy w sklepach
Neonikotynoidy wytwarzane są z bardzo dobrze znanej nam substancji, która zawarta jest w tytoniu. Wszystko zaczęło się w latach 80. ubiegłego wieku, kiedy to japońska filia firmy Bayer stworzyła pochodną nikotyny, która w bardzo szybkim tempie znalazła szerokie zastosowanie w rolnictwie na całym świecie. Dlaczego pomimo tak wielkiej toksyczności neonikotynoidy podbiły świat?
Odpowiedź jest bardzo prosta. Jak twierdzi sam ich wynalazca Shinzo Kagabu, są 100 razy skuteczniejsze, niż inne substancje i zabijają praktycznie wszystkie gatunki owadów, co pozwala prowadzić uprawy na ogromną skalę. Po dostarczeniu ich do rośliny, przedostają się do każdej jej części – co sprawia, że roślina praktycznie staje się owadobójcza, ale jednocześnie staje się toksyczna dla ludzi i środowiska.
Jak twierdzą eksperci, w przypadku warzyw i owoców skażonych pestycydami, mycie ich przed spożyciem nie ma sensu, ponieważ trucizna i tak znajduje się w środku rośliny. Neonikotynoidy są związkami endokrynnie czynnymi i mogą powodować nowotwory jajników, jąder, tarczycy i wątroby. Japońscy badacze stwierdzili, że neonikotynoidy można znaleźć nawet w pierwszym moczu noworodka!

Na całej Ziemi uprawia się 2 miliardy hektarów gruntów,
a przemysł agrochemiczny czerpie z tego kolosalne zyski.
Neonikotynoidy stanowią dziś jedną trzecią środków owadobójczych stosowanych na całym świecie. Są obecne niemal we wszystkich roślinach, które znajdziemy na sklepowych półkach, jako produkty żywnościowe pochodzące z rolnictwa konwencjonalnego. Od roku 2008 do 2018 stwierdzono 67% spadek ilości owadów na łąkach i w lasach.
Pestycydy mają ogromny wpływ na bioróżnorodność na świecie. Potrafią zabijać wszystkie owady, co po czasie prowadzi do całkowitego wyginięcia rzadkich gatunków. Coraz mniej jest więc owadów, które zapylają rośliny, a wiele ptaków nie ma co jeść. Jak twierdzą naukowcy, obecnie mamy do czynienia z prawdziwym wymieraniem owadów, które już uważane jest za szóste masowe wymieranie gatunków w historii.

Niedoceniana praca owadów
O tym, jak ogromny wpływ na środowisko mają pestycydy, mało kto wie. Wiele lat temu błędnie stwierdzono, że im mniej owadów, tym lepsze plony. Nic bardziej mylnego. Prawda jest taka, że owady, choć malutkie, wykonują ogromną pracę w naszych ekosystemach, a ich obecność jest konieczna. Gdyby nie zapylacze, nie mielibyśmy co jeść. Motyle, trzmiele, bzygi i osy odpowiadają za reprodukcję 84% gatunków uprawnych i umożliwiają produkcję nasion i roślin.
Owady oczyszczają wodę, działają jak filtry. Mrówki spulchniają glebę. Według wielu badaczy, rolnictwo musi się zmienić, abyśmy mogli uniknąć katastrofy. Jak twierdzi Scott Black, znany ekolog, problem z pestycydami polega głównie na tym, że wykorzystywane są często bezmyślnie i niepotrzebnie, a zabijając insekty, zabijamy jednocześnie wszystkie inne owady znajdujące się w pobliżu, nawet te, które nam służą. Neonikotynoidy nie mają za zadanie zwalczać konkretnego szkodnika, tylko zabijać wszystko, co znajdzie się w tym momencie w pobliżu. Ich zastosowanie daje gwarancję, że rośliny urosną! Jednak, czy ma to sens, jeśli taka skażona żywność powoduje u nas później choroby?
Skoro pestycydy mają tak toksyczny wpływ na środowisko, to dlaczego nadal są stosowane? Neonikotynoidy trafiły do Europy w latach 90. Początkowo stosowano je tylko na polach słonecznikowych. Podczas, gdy wielu rolników masowo i wykorzystuje te substancje bezmyślnie. Po drugiej stronie znajduje się wielu działaczy, którzy walczą o to, aby w końcu zakazać ich stosowania. Już od 1995 roku francuscy pszczelarze zauważają masowe wymieranie pszczół, a martwe owady regularnie znajdowane są przy ulach.
Jak twierdzi Beatrice Robrolle-Mary, pszczelarka i prezeska fundacji Terre d’Abeillesch, nie raz zdarzało jej się iść po ziemi dosłownie usłanej martwymi pszczołami. Kobieta słusznie zauważa, że gdyby owady miały większe rozmiary problem znaczniej bardziej rzucałby się w oczy. Przy kontakcie z neonikotynoidami owady dostają drgawek, wypadają im języki, a odnóża sztywnieją, by na końcu umrzeć w męczarniach.

Najważniejszy jest interes wielkich koncernów agrochemicznych?
Firmy zajmujące się produkcją pestycydów mają świadomość, że ich czas powoli się kończy. Choć w zmowach z rządami często skutecznie udaje im się uciszyć naukowców, którzy głośno mówią o szkodliwości neonikotynoidów, to wiedzą, że jest to tylko gra na czas. Pomimo ogromnych szkód, jakie niosą dla środowiska, całkowite wycofanie pestycydów będzie trwać bardzo długo.
Jak twierdzi Barbara Berardi, przemysł agrochemiczny działa bardzo podobnie, jak przemysł tytoniowy, a przekonanie ludzi o szkodliwości ich produktu będzie ciągnęło się latami. Jak to możliwe? Producenci tych środków wiedzą, że wystarczy zatrudnić „ekspertów”, którzy publicznie będą głosić, że ich pestycydy nie zabijają pszczół, ani nie degradują środowiska. Tak samo skutecznie udaje im się „uciszać” osoby, które walczą o to, by zakazać stosowania pestycydów. Jonathan Lundgrenn to entomolog i były badacz w departamencie rolnictwa USA. Pracował tam przez 11 lat, otrzymał nawet wyróżnienie dla najlepszego młodego naukowca w kraju, wręczone przez samego prezydenta. Jednak kiedy zainteresował się tematem pestycydów, zaczęły się jego prześladowania, a jego stwierdzenia były podważane, co wcześniej się nie zdarzało. Po czasie zaczęto go zawieszać lub przesłuchiwać jego współpracowników. Stres i presja ostatecznie zmusiły go do odejścia z rządu USA. Dziś prowadzi on swoje gospodarstwo i udowadnia, że można produkować na dużą skalę bez pestycydów.
Kolejna prześladowana osoba, to Eric Andrieu, poseł do Parlamentu, a także były przewodniczący komisji ds. pestycydów, nazwany przez Monsanto jako „trudny przypadek” – podejrzewa, że zhakowano jego skrzynkę mailową!
„Okazuje się, że cała korespondencja zawierająca słowo „rak” trafiała do kosza. Przez kilka miesięcy nie docierały do mnie maile od naukowców i profesorów, którzy zajmowali się zdrowiem ludzkim i wpływem pestycydów”
~ Eric Andrieu
Choć na ten moment firmom agrochemicznym udawało się udaremniać wszystkie próby walki z nimi, to mają świadomość, że ich czas się kończy. Poziom wymierania owadów stale rośnie i jeśli będzie to trwać coraz dłużej, to możemy być świadkami prawdziwej katastrofy ekosystemów. Bayer to firma, która przynosi ogromne zyski globalnie, ale też lokalnie, dając jednocześnie zatrudnienie setkom ludzi, dlatego mimo toksyczności ich substancji, ma za sobą wiele sojuszników. Niestety Unia Europejska również nie jest w stanie całkowicie zakazać stosowania pestycydów, warto więc sprawdzać źródła pochodzenia naszych warzyw i owoców! Każdy konsument może osobiście stawiać na wybór produktów ekologicznych, przy których podczas uprawy i produkcji nie stosuje się syntetycznych i szkodliwych pestycydów
– – –
Artykuł powstał na podstawie filmu dokumentalnego pt.
„Pestycydy – cicha zagłada”
https://vod.tvp.pl/filmy-dokumentalne,163/pestycydy-cicha-zaglada,2463193
Opracowanie: Anna Lukstaedt
– – –
Reklama:












































