
Od ponad roku moje stery skierowałam w „lepszą stronę mocy” – lepszą dla mnie. Wszystko zaczęło się od wywiadu z Panią Żanetą u Pana Bogdana Smolorza.
Szukając przepisu na chleb, trafiłam na kanał, który szerzy zdrowe nawyki i pokazuje, że można inaczej, zdrowiej, z wielką uczciwością, świadomie. Pani Żaneta mówiła w podkaście o mocy magnezu na układ nerwowy, o niszczącym nas nadmiarze kortyzolu i o tym, że jeśli ktoś chciałby zasięgnąć porady, jak radzić sobie ze stresem, może napisać maila, a ona poda wskazówki od czego zacząć. Napisałam. Dostałam odpowiedź. Jedną, drugą, kolejną. Bezinteresowną pomoc od obcej osoby. I weszłam w to.

Tekst: Dorota Rozner-Grudzińska
Każdym kolejny film, artykuł, historia, coraz bardziej otwierały mi oczy. Na początku, byłam zdumiona, że tylu rzeczy nie wiem, ilu nie rozumiem, a potem poczułam zachwyt: jak bardzo mogę pomóc sobie sama, zmieniając różne przyzwyczajenia.
Stopniowo wymieniałam w domu wszystko to, co mogło przyczyniać się do różnych alergii i schorzeń. Kilkanaście lat wypadających włosów, AZS-u czy alergii sprawiło, że przyzwyczaiłam się i zaakceptowałam to, że „taka moja uroda”.
Comiesięczne infekcje u córki stały się normą, bo „przecież dzieci ciągle chorują”. Nie zdążyłam jeszcze schować lekarstw do szafki, a znowu pojawiała się choroba. A obecnie, muszę podkreslić, że w tym roku szkolnym, córeczka była chora tylko raz (na grypę) i raz miała katar, a mamy 6 miesięcy edukacji. Od roku moja wiedza w zakresie zdrowego dożywiania organizmu i zdrowego stylu życia zmieniła się diametralnie.
Na początku było to trochę szokujące dla mojego męża i mojej rodziny, ale myślę, że zaczynają się przyzwyczajać, że ta moja „nowa pasja” zostanie z nami na dłużej. 😊

Nie kupuję już żadnych nieekologicznych produktów, a żeby było łatwiej, uczyniłam zielony listek drogowskazem. Wiem, że jest wielu sceptyków, którzy nie wierzą (albo nie chcą uwierzyć, bo tak jest wygodniej) w certyfikaty bio, ale jak mówiła Pani Żaneta w jednym z wywiadów „wolę mieć 90% szansy na jedzenie bez pestycydów niż 10%”.
By zwiększyć swoje szanse, poprosiłam swoich teściów o wydzielenie dla nas kawałka ogródka w miejscu, gdzie uprawiają oni swoje warzywa. I tak, od kwietnia do września, co piątek, pakowałam walizkę i jechałam 130 km, by pielić grządki, wyrywać chwasty, pielęgnować mój ekologiczny zakątek. Pracy było mnóstwo, weekend krótki, ale satysfakcja z plonów wynagradzała trud. A i głowa odpoczywała.
Teraz, kiedy jest zima, zdrowe marchewki, ziemniaki, dynie, pietruszki, kiszonki, passaty pomidorowe, zioła i wiele innych przysmaków jest z nami i dożywia nas każdego dnia.

Poza jedzeniem, zmieniałam też kosmetyki i chemię do sprzątania i prania. Tutaj znów muszę podziękować Pani Żanecie, która zwróciła moją uwagę na listę szkodliwych substancji dodawanych do szamponów i reszty używanych przez nas kosmetyków. To był „game changer”, kiedy po wypróbowaniu połowy drogeryjnych śmieci okazało się, że wystarczył odpowiedni szampon, bez szkodliwych substancji, żeby skończyły się problemy ze skórą głowy.
Niestety, nieświadomość doprowadza nas do mnóstwa chorób.
Ufamy dermatologom, którzy przepisują nam kolejne cuda z apteki, bo przecież niemożliwe jest, żeby taki szampon na receptę mógł szkodzić! A dziś, gdy czytam jego skład, to zastanawiam się, gdzie podział się mój rozum w tamtych czasach, żeby nie wiedzieć jak szkodliwy jest SLS czy silikony.
Nie czytamy składów, bo są napisane niezrozumiałym dla nas językiem. Naiwnie ufamy etykietom z przodu kosmetyków, czy produktów spożywczych, a greenwashing stał się zjawiskiem powszechnym. Najbardziej przykre są półki z produktami dla dzieci. Tyle błędów mogłabym uniknąć, gdybym miała wiedzę. Dziś nie kupuję mojemu dziecku kajzerki i tubki owocowej. Wiem, co robi z małym brzuszkiem cukier i pszenica. I nie! Nie pozbawiam jej dzieciństwa, jak wiele razy słyszałam, tylko otwieram przed nią zdrową przyszłość.

Zamieniłam mąkę pszenną na eko orkisz, płaskurkę i samopszę.
Oczywiście, że robię pyszne naleśniki i placuszki, ale smażę je na maśle klarowanym, dodaję odrobinę bio dżemu ze 100% owoców bez dodatku cukru. Zamrażarkę, w sezonie letnim, wypełniłam truskawkami, borówkami i jagodami. Wprawdzie znalezienie bio truskawek zajęło mi trochę czasu, ale znalazłam rolnika w swojej okolicy, który prowadzi ekologiczne gospodarstwo. Dzięki tym owocom, gdy córka ma ochotę na deser, przygotowuję jej odżywcze koktajle owocowe, galaretki i kisiel.
Nie podaję gotowych słodyczy z utwardzonymi tłuszczami, nawet nie patrzę na te półki w sklepie. Mamy konkretne działy, do których idziemy i trwa to naprawdę krótko. I nie musimy robić sobie wielkich wyrzeczeń kulinarnych, żeby się zdrowo odżywiać. Gdy chcemy tort na urodziny? To robimy: mąka orkiszowa świetnie się do tego nadaje. Ekologiczna śmietana ubija się zdecydowanie lepiej, niż ta z karagenem. Tutaj kluczem jest jakość produktu, a nie ilość.
Jemy mniej, ale zdrowiej, nie przejadamy się, bo produkty są na tyle odżywcze, że nie czujemy potrzeby podjadania byle czego w tzw. międzyczasie. Plusy są tak widoczne, że jak się zacznie, to nie myśli się o tym, żeby coś zmieniać. Tylko czujesz, że wszystko jest tak, jak powinno być.
W końcu!
Ten rok pozwolił mi na zrozumienie, że moje zdrowie i zdrowie mojego dziecka jest w moich rękach. Inni niech mówią co chcą, niech wierzą w co chcą – ja doświadczyłam zmiany na własnej skórze i nie wrócę już do bylejakości. Nie zmieniam nikogo, nie wpływam na niczyje życie, niech każdy postępuje według swoich przekonań. Mogę tylko trzymać za niego kciuki, żeby tak jak ja, dostąpił oświecenia.😊

Mam na imię Dorota. Jestem mamą wspaniałej dziewczynki i żoną człowieka o nienagannej postawie życiowej. Pochodzę z Sokołowa Podlaskiego, kojarzonego przez niektórych z Zakładów mięsnych. Od 2008 r. mieszkam w Warszawie, ale charakter mojej pracy sprawił, że nie zagrzewam miejsca w domu dłużej niż 2 tygodnie. Wracam do Sokołowa, do moich Klientów, którym pomagam stworzyć swoje miejsce na ziemi. Skończyłam studia na wydziale architektury i od 2010 r. zajmuję się projektowaniem wnętrz. Kiedyś poza wykonywanym zawodem, była to też moja wielka pasja, ale w ostatnim czasie myślę sobie, że w rankingu zaczyna wygrywać temat zdrowego stylu życia, tzw. Biohackingu.
architekt wnętrz
Fot. archiwum prywatne autorki











































